Sport.pl

Pogoń nie była bezbłędna, ale determinacją wygrała w Gdańsku

Po sześciu meczach bez zwycięstwa Portowcy w końcu przerwali złą passę. Znów kosztem Lechii.
Derbami Pomorza okrzyknięto mecz Lechii Gdańsk z Pogonią Szczecin. Może na wyrost, ale derby zawsze dodają jakości widowisku i w piątkowy wieczór też było ciekawie, przede wszystkim w I połowie.

Na początek trener Dariusz Wdowczyk zaskoczył. Za przeciętnie spisującego się ostatnio Sebastiana Rudola wystawił na prawej obronie Hernaniego, który mecz z Ruchem opuścił ze względu na uraz głowy. Z Brazylijczykiem wszystko w porządku - ale można było mieć obawy, czy będzie na tyle sprawny, by zatrzymać szybkich skrzydłowych gospodarzy. Pierwsza połowa potwierdzała obawy o Hernaniego, ale i cały blok. Lechia miała kilka okazji, oddała kilka groźnych strzałów, ale świetnie bronił Radosław Janukiewicz. A raz go wyręczył Hubert Matynia, wybijając piłkę sprzed bramki po rzucie rożnym. Bramkarz by do strzału rywala nie zdążył. Najmłodszy defensor Pogoni grał naprawdę dobrze.

A Pogoń? Rozkręciła się po pierwszym kwadransie. W końcu piłkarze zaczęli wymieniać podania między sobą, akcje nie były więc tak rwane. Dużo ruchu robił Dominik Kun, na swoim poziomie grał Rafał Murawski. W ich cieniu Adam Frączczak i Shohei Okuno. Japończyk miał dobre zagranie i znikał na parę minut. Ale to on w 18. minucie wypracował bramkową okazję Murawskiemu, tyle że kapitan źle trafił w piłkę i zamiast do siatki trafił w sektor kibiców Pogoni. Po chwili przechwyt i zrobiła się kontra 4 na 3, ale Marcin Robak pospieszył się z rozegraniem i nie było nawet strzału.

Czym dłużej trwała I połowa, tym Pogoń zyskiwała większą kontrolę na boisku. Może i Lechia była częściej przy piłce, Piotr Wiśniewski w 33. minucie mijał obrońców i Murawskiego jak drogowe słupki, ale Janukiewicza nie pokonał. Ta akcja zemściła się na gospodarzach po 5 minutach. Rogalski zagrał do Robaka na skrzydło. Napastnik był na minimalnym spalonym, ale sędziowie pozwolili grać. Robak wbiegł w pole karne, zobaczył, że nie ma komu podać, i kopnął z ostrego kąta. Dariusz Trela popełnił błąd i piłka trafiła do siatki pod jego nogami.

Pogoń mogła prowadzić nawet wyżej, ale brakowało precyzji w zagraniach, a w końcówce odsłony to już trochę i tchu.

Druga połowa słabsza w wykonaniu Portowców. Lechia przeważała, chwilami zanosiło się na powtórkę z Łęcznej, bo z każdą akcją gospodarze byli coraz groźniejsi, ale goście to przetrzymali, wybijali rywali z uderzenia i w samej końcówce Frączczak z Bąkiem mieli po dwie okazje, by rozstrzygnąć mecz, ale zawodził ich strzelecki talent. Uratował ich ostatni gwizdek sędziego.

Pogoń w Gdańsku nie przegrała od dawna. Wiosną tam wygrała 3:2 i wtedy przerwała serię 7 spotkań bez porażki.

Komentarze (2)
Pogoń nie była bezbłędna, ale determinacją wygrała w Gdańsku
Zaloguj się
  • maxymus1

    Oceniono 4 razy 4

    Panie Trenerze, Panie Szanowny Darku, wiadomo klasa, pozdrawiam Pana, i wszyhstkich Pogoniarzy, wie Pan, Pan to ma COŚ W SOBIE, proszę kontynuować Mistrzu.

  • a.malin

    Oceniono 4 razy 0

    To, że Prusacy Zachodni, od czasu ostatniej reformy administracyjnej, usiłują odebrać nam prawo do nazwy POMORZE, to nie powód by wojnę z nimi nazywać derbami Pomorza. Nawet z ich punktu widzenia - dla nich to Szczecin, stolica Pomorza, nie leży na ... Pomorzu!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX