W Pogoni za Chemikiem, czyli piłkarze podglądają siatkarki

Na meczu Ligi Mistrzyń, w którym policzanki zmierzyły się z Rabitą Baku, obecni byli zawodnicy Pogoni Szczecin, którzy swoim dopingiem wspierali koleżanki z innej dyscypliny. Jednym z zasiadających na trybunach był Wojciech Golla, który po raz pierwszy uczestniczył w takim wydarzeniu w Szczecinie.
Rozmowa z obrońcą Pogoni:

Maciej Żmudzki: Był pan już kiedyś na takim meczu?

Wojciech Golla: Tylko raz! Rzecz miała miejsce na Śląsku, gdzie dziewczyny rozgrywały swoje spotkanie. My też mieliśmy akurat mecz w tamtym regionie, a że pojawił się przy okazji dzień wolny, to wybraliśmy się do hali i oglądaliśmy Chemiczanki w akcji.

Czyli można powiedzieć, że w Szczecinie jest to pana debiut.

- Właśnie tak. W hali panuje rewelacyjna atmosfera i muszę przyznać, że jest naprawdę super.

Poziomem meczu również jest pan usatysfakcjonowany?

- Na siatkówce wprawdzie się nie znam, ale wygląda, że dziewczyny bardzo dobrze grają, a wynik 3:0 mówi chyba wszystko. Oby więcej spotkań z taką atmosferą!

A jak porównałby pan to, co dzieje się w Arenie Szczecin, z atmosferą, która ma miejsce podczas waszych meczów przy Twardowskiego?

- Można powiedzieć, że jest w zasadzie bez porównania. Tutaj na pewno jest większe echo i zdecydowanie lepiej słychać kibiców. Inna sprawa, że podczas meczu pewnie nie zwraca się na to aż takiej uwagi.

U was za to fanów na trybunach jest więcej.

Dokładnie, u nas na stadionie często zasiada więcej kibiców niż taka hala mogłaby pomieścić. Tutaj z kolei jest znacznie bliżej do boiska i dlatego wszystko zdecydowanie głośniej słychać.

Oczekujecie, że w ramach rewanżu siatkarki Chemika przyjdą na stadion przy Twardowskiego i dla odmiany pokibicują wam w walce o punkty?

- Fajnie by było! Na pewno takie zaproszenie dostaną, więc kto wie.