Naj, naj, naj Pogoni Szczecin w pierwszej rundzie

Co kibice zapamiętają po pierwszej serii spotkań ekstraklasy? Historyczne zwycięstwo z Legią Warszawa, roszadę na stanowisku trenera czy może złość Patryka Małeckiego?
Po rozegraniu 15 kolejek Pogoń ma na koncie 23 punkty i zajmuje 8. miejsce w tabeli. Ma 6 "oczek" straty do lidera i 3 do miejsca gwarantującego awans do europejskich pucharów. Przewaga nad dziewiątą drużyną (kwalifikacja do grupy mistrzowskiej) wynosi 4 punkty, a nad strefą spadkową - 12. Należy pamiętać, że po zakończeniu drugiej rundy, dorobek ten zostanie podzielony na pół i przed decydującą fazą rozgrywek różnice między drużynami znacząco się zmniejszą.

Najbardziej pamiętny mecz - zwycięstwo 2:1 z Legią Warszawa

Nie był to najpiękniejszy mecz Pogoni w tym sezonie, ale na pewno zapisze się w historii klubu na dłużej, niż choćby efektowne zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław (4:1). Stołeczna drużyna jest statystycznie zdecydowanie najtrudniejszym rywalem dla Portowców. Wcześniej pokonali ją w lidze w 1998 roku, a więc gdy grający obecnie w szczecińskiej obronie Sebastian Rudol miał zaledwie trzy lata. W dodatku Legia przyjechała na Twardowskiego w glorii mistrza Polski, lidera ekstraklasy i fazy grupowej Ligi Europy. Gospodarze przed nimi jednak nie pękli. Pokazali ogromną determinację, a pierwsze skrzypce grali strzelcy bramek (Adam Frączczak i Rafał Murawski) oraz Radosław Janukiewicz w bramce.

Najlepszy asystent - Rafał Murawski

Nie tylko w Pogoni, ale również w całej ekstraklasie. Zaliczył już siedem podań otwierających kolegom drogę do bramki, tyle samo co Tomasz Brzyski z Legii. Murawski jest w Szczecinie dziewięć miesięcy, ale trudno już sobie wyobrazić drużynę bez niego. Imponuje przeglądem pola, umiejętnie rozprowadza akcje, daje zespołowi dużo spokoju w tyłach. A ostatnio strzelił nawet gola i to w dodatku głową, co rzadko mu się wcześniej zdarzało. Chyba tylko ze względu na wiek (33 lata) nie znalazł się w kręgu zainteresowań selekcjonera Adama Nawałki.

Największe odkrycie - Łukasz Zwoliński

Mało brakowało, a bramki strzelałby w tej chwili dla Górnika Łęczna. Sztab szkoleniowy Pogoni chciał przedłużyć jego wypożyczenie do beniaminka ekstraklasy. Perypetie związane z transferem Marcina Robaka do Chin (ostatecznie został w drużynie) sprawiły, że "Zwolak" został awaryjnie wezwany z powrotem do Szczecina. Już pierwsze mecze pokazały, że przez ostatni rok zrobił olbrzymie postępy. Fizycznie jest dużo silniejszy, poprawił grę tyłem do bramki, potrafi utrzymać się przy piłce pod presją przeciwnika. W polu karnym zachowuje się jak rasowy snajper, próbując zakończyć każdą akcję strzałem. Nie zawsze są to uderzenia najwyższej klasy, ale jego pozytywna "pazerność" na bramki zaowocowała w tym sezonie już czterema trafieniami.

Największa wyrwa w składzie - Takafumi Akahoshi

Graczem, za którym najbardziej tęsknią szczecińscy kibice, jest bez wątpienia Takafumi Akahoshi. Ustawiany ostatnio jako klasyczna "dziesiątka" Takuya Murayama tylko chwilami pokazuje umiejętności zbliżone do swojego rodaka. Akahoshi w minionym sezonie miał bezpośredni udział w 19 bramkach Pogoni (7 goli i 12 asyst). Świetną formą błyszczał zwłaszcza jesienią, gdy grał nie tylko skutecznie, ale przede wszystkim bardzo efektownie. Po zakończeniu rozgrywek został sprzedany do rosyjskiego beniaminka - FC Ufa. Zarobiła Pogoń (ok. 700 tys. euro), finansowo zyskał też Japończyk. Od strony sportowej sprawy wyglądają jednak tak, że Akahoshi w Rosji nie łapie się do składu (zagrał tylko w 2 z 13 spotkań ligowych), a w Szczecinie brakuje ofensywnego pomocnika

Największy pechowiec - Bruno Loureiro

Trafił na stół operacyjny, zanim jeszcze zdążył zadebiutować w oficjalnym meczu Pogoni. Portugalczyk wzmocnił szczecińską drużynę latem. To właśnie on miał zastąpić Akahoshiego. Zamiast jednak czarować na boisku, od kilku miesięcy wylewa siódme poty podczas rehabilitacji. Fatalny w skutkach okazał się dla niego sparing z FC Schwedt. Skręcił wówczas staw kolanowy, a szczegółowe badania wykazały zerwanie więzadeł krzyżowych. Szczęściem w nieszczęściu jest to, że jego rekonwalescencja przebiega wzorowo i wiosną powinien wreszcie zaprezentować się kibicom Pogoni.

Najbardziej kontrowersyjny - Patryk Małecki

Też mógłby śmiało otrzymać tytuł największego pechowca, po tym jak podczas pucharowego meczu z Legią w niegroźnej sytuacji zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Wcześniej jednak mocno zapracował na miano najbardziej kontrowersyjnego. Na większości stadionów w Polsce witany jest gwizdami i niewybrednymi okrzykami. Kibicom drużyn przeciwnych niejednokrotnie odpłacał się prowokacyjnymi gestami i ostrymi słowami w wywiadach. W tym sezonie głośniej, niż o jego wyczynach na boisku (nie strzelił ani jednej bramki w lidze), było o incydencie z meczu z Ruchem Chorzów. Niezadowolony ze zmiany z całej siły kopnął w boks dla rezerwowych, a później przeklinając, dał upust swojej frustracji. Szybko jednak przeprosił i do czasu kontuzji miał pewne miejsce w składzie. Nie był w najwyższej formie, ale nie można mu odmówić ogromnej ambicji, dzięki której zdobył szacunek fanów Pogoni.

Największa klęska - porażka 0:5 z Jagiellonią Białystok

Na Podlasie Pogoń pojechała mocno osłabiona, ale to nie usprawiedliwia jej fatalnej postawy, zwłaszcza w drugiej połowie. Portowcy po zmianie stron wyglądali jak dzieci we mgle i porażka 0:5 była dla nich najniższym wymiarem kary. Za tę klęskę posadą zapłacił trener Dariusz Wdowczyk, choć pozycja szczecinian w tabeli nie była jeszcze niepokojąca. Zastąpił go Jan Kocian, który wiele w drużynie nie zdążył zmienić, ale efekt nowej miotły na razie działa. W trzech meczach ligowych pod wodzą Słowaka Portowcy zgromadzili 7 punktów.

Największe rozczarowanie - Shohei Okuno

Pogoń miała do tej pory tylko pozytywne doświadczenia z graczami z Kraju Kwitnącej Wiśni. Okuno jednak na razie nie "odpalił". Zanim trafił do Pogoni przeszedł podobną drogę do Akahoshiego (pierwsze szlify w Europie zbierał na Łotwie) i kibice po cichu liczy, że będzie prezentował podobną formę. W lidze i Pucharze Polski zagrał łącznie w czterech meczach, ale jego występy przeszły zupełnie bez echa. Na boisku był zupełnie niewidoczny i w rezultacie wylądował na ławce, z której nie podniósł się od września.

W tym roku zaplanowane są jeszcze cztery kolejki rundy rewanżowej. Piłkarze ekstraklasy wrócą na boisko po przerwie na mecze reprezentacji. W sobotę 22 listopada Pogoń podejmie Podbeskidzie Bielsko-Biała. Później zmierzy się jeszcze ze Śląskiem Wrocław (wyjazd), Koroną Kielce (dom) i Piastem Gliwice (wyjazd).