Sport.pl

Pogoń przegrywa z Podbeskidziem po karnym w 93. minucie

Szczecinianie przez cały mecz nie zaprezentowali nic ciekawego i na więcej niż punkt nie zasłużyli. Już w doliczonym czasie gry pecha miał Adam Frączczak i goście dostali rzut karny w prezencie.
Przed meczem faworytem byli portowcy. Podopieczni Jana Kociana nie przegrali żadnego z trzech ligowych spotkań pod jego wodzą (ulegli tylko Legii w Pucharze Polski) i do pojedynku z Podbeskidziem przystępowali w dobrych humorach.

Górale z kolei, którzy zajmowali przed tym meczem 10. pozycję w tabeli ekstraklasy i do 8. "Dumy Pomorza" tracili 5 punktów, do Szczecina przyjechali przerwać nie najlepszą serię z ostatnich tygodni (drużyna Leszka Ojrzyńskiego w lidze nie wygrała od ponad miesiąca).

Letnia konfrontacja między obiema ekipami w Bielsku skończyła się wygraną Pogoni, która rzutem na taśmę (po bramkach w 85. oraz 93. minucie) wygrała na wyjeździe 3:2. Teraz też wszystko rozstrzygnęło się na finiszu.

W porównaniu z tamtym meczem w wyjściowym składzie portowców doszło do dwóch zmian. Miejsce Mateusza Lewandowskiego (wypożyczonego do Włoch) oraz Dominika Kuna (w sobotę zaczął na ławce rezerwowych) zajęli Hubert Matynia oraz Jakub Bąk.

Rewanż w Szczecinie niespodziewanie rozpoczął atak gości. Pogoń grała chaotycznie, notowała dużo strat w środku pola, a w obronie ratowała się głównie chaotycznymi wykopami na oślep. Jedna z takich nieporadnych akcji zakończyła się golem dla przyjezdnych. Niefrasobliwość defensywy portowców wykorzystał Damian Chmiel.

Na odpowiedź zespołu Jana Kociana trzeba było czekać aż pół godziny. Zamieszanie po rzucie rożnym wykorzystał Łukasz Zwoliński, który z najbliższej odległości wepchnął piłkę do siatki i wyrównał stan rywalizacji. Do końca pierwszej połowy nie działo się już nic ciekawego i sędzia Krzysztof Jakubik zaprosił obie drużyny do szatni, nie doliczając ani jednej minuty.

Po upływie regulaminowego kwadransa wracających na murawę piłkarzy Pogoni powitały oklaski tych kibiców, którzy nie przestraszyli się niskiej temperatury i zdecydowali przeznaczyć sobotnie popołudnie na wizytę przy Twardowskiego. Wśród nich znalazł się także były piłkarz portowców Kamil Grosicki, który leczy aktualnie uraz ręki, jakiego nabawił się podczas meczu reprezentacji narodowej.

Doping 'Grosika' nie pomógł jednak Hernaniemu, który drugą część meczu rozpoczął od fatalnego kiksa, co omal nie kosztowało Pogoni utraty drugiej bramki. Na szczęście dla drużyny ze stolicy Pomorza Zachodniego akcja nie zakończyła się golem, bo Brazylijczyka w porę zaasekurował jeden z kolegów. W odpowiedzi parę razy skontrowała Pogoń. Bez skutku. Jedną próbę zblokowano, podczas drugiej Jakub Bąk ładnie minął rywala, ale chwilę później poślizgnął się na piłce i wyłożył na murawie jak długi.

Na zmianę wyniku spotkania kibice z nadzieją czekali aż do samego końca. Ale liczyli na gola Pogoni i najlepszą okazję zmarnował w 91. minucie Kun. Gdy wydawało się, że zakończy się remisem - bielszczanie wykonali rzut wolny. Dośrodkowanie, piłka trafiła w rękę Adama Frączczaka, a arbiter po chwili namysłu wskazał na jedenastkę. Skutecznie karnego wykonał Maciej Iwański.

W przyszłą niedzielę (o godzinie 18) drużynę trenera Kociana czeka ciężki wyjazd do Wrocławia na pojedynek z tamtejszym Śląskiem. Ostatnie spotkanie z aktualnym wiceliderem ekstraklasy zakończyło się wysokim zwycięstwem Pogoni, która na własnym boisku wygrała 4:1.

Komentarze (4)
Pogoń przegrywa z Podbeskidziem po karnym w 93. minucie
Zaloguj się
  • ttoorroo05

    Oceniono 3 razy 3

    Kandyduja do miana frajerow kolejki.

  • smiki48

    Oceniono 2 razy 2

    a na meczu była kandydatka na prezydenta miasta? Bo jeżeli tak, to chyba wiadomo kto przynosi pecha.

  • mokatoopl

    Oceniono 22 razy -4

    Sędzia drukował jak mógł dla Podbeskidzia i wydrukował. Rzut karny "z dupy" w 94 minucie, szkoda...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX