Ostatni przystanek przed przerwą zimową. Pogoń jedzie szukać punktów w Gliwicach

EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. To, że szczecinianie spędzą przerwę zimową w górnej połowie tabeli, było wiadome już po spotkaniu z Koroną Kielce. W poniedziałek portowcy powalczą o to, by dobrze zakończyć rok i zrewanżować się Piastowi Gliwice za stratę punktów sprzed kilku miesięcy.
Poprzednie spotkanie obu ekip było pokazem bezsilności podopiecznych Dariusza Wdowczyka. Duma Pomorza liderowała wówczas w ekstraklasie, a Piast - z zaledwie jednym wywalczonym punktem - znajdował się na samym dnie ligowej tabeli. Mimo tych okoliczności Pogoni nie udało się sforsować defensywy gliwiczan i mecz zakończył się ostatecznie bezbramkowym remisem, który w Szczecinie został odebrany jako kompletna porażka.

Teraz sytuacja w ekstraklasie przedstawia się już zupełnie inaczej. Oba zespoły znajdują się w okolicach środka ligowej tabeli (Pogoń jest 7., Piast 10.), a przewaga punktowa portowców wynosi zaledwie 4 oczka.

Pogromcy Lecha i Legii

W tym sezonie gliwiczanie to specjaliści od meczów, w których pada najwięcej goli. Żadna inna ekstraklasowa drużyna nie zagrała w tylu spotkaniach (7), w których padłyby co najmniej 4 bramki. I choć podopieczni Angela Pereza Garcii spisują się na własnym boisku bardzo przeciętnie (gliwiczanie zajmują 12. miejsce w tym zestawieniu), to lekceważyć ich z całą pewnością nie można. W bieżących rozgrywkach w Gliwicach przegrywały już bowiem tak uznane marki jak Legia Warszawa czy Lech Poznań.

Dyspozycja Piasta w ostatnich tygodniach jest zbliżona do tej, którą prezentuje Pogoń, czyli bardzo niepewna. Forma obu ekip faluje, a każda z nich zanotowała w trzech poprzednich kolejkach porażkę, zwycięstwo oraz remis. Wynik poniedziałkowego starcia jest zatem trudny do przewidzenia, a kibice żadnego z zespołów nie mogą być pewni zdobycia kompletu punktów.

Niewykluczone, że mecz zakończy się remisem, jak miało to miejsce w poprzednim sezonie, kiedy obie jedenastki mierzyły się w Gliwicach. Wtedy Pogoń dwa razy wychodziła na prowadzenie (za sprawą Marcina Robaka i Sebastiana Rudola), ale straty konsekwentnie odrabiał dobrze dysponowany tego dnia Kamil Wilczek i ostatecznie oba zespoły podzieliły się punktami.

Trener gliwiczan zdaje sobie sprawę, że mecz z Pogonią nie będzie dla jego podopiecznych spacerkiem, ale mimo to zapowiada walkę o trzy oczka. - Gramy u siebie z dobrą drużyną i o zwycięstwo będzie trudno, ale moi zawodnicy wyjdą z całkowitą koncentracją i zawalczą o pełną pulę - zapowiada na oficjalnej stronie Piasta Angel Perez Garcia.

Pogoń może już z Robakiem

Z klubu ze stolicy Pomorza Zachodniego w ostatnich dniach napływają dobre wiadomości. Z drużyną trenowali w tygodniu już Rafał Murawski oraz Marcin Robak i obaj mają szanse na występ przeciwko Piastowi. W chwili obecnej poza składem znajdują się jedynie Mateusz Matras (pauzuje za kartki) oraz Patryk Małecki i Bruno Loureiro (obaj leczą poważne urazy).

Wydaje się zatem, że na pożegnanie ekstraklasowej jesieni trener Jan Kocian będzie miał spore pole manewru przy wyborze pierwszej jedenastki. W starciu z Koroną (kiedy poza grą byli Maksymilian Rogalski i Rafał Murawski) w środku pola biegali Mateusz Matras i Michał Walski. To, że pierwszego z nich nie zobaczymy w Gliwicach jest już pewne, Walski natomiast wciąż ma szansę powalczyć o wyjściowy skład portowców. Kluczowa w tym aspekcie okaże się kondycja Murawskiego. Jeśli kapitan zespołu będzie w 100 proc. gotowy do gry, można śmiało założyć, że to on będzie partnerował w drugiej linii powracającemu po zawieszeniu Rogalskiemu.

W poniedziałek Duma Pomorza powalczy o dobre zakończenie roku i rehabilitację za bezbramkowy remis z Piastem sprzed kilku miesięcy. Piłkarze Pogoni spodziewają się bardziej otwartego spotkania, ale są zdeterminowani, żeby do Szczecina wrócić z kompletem punktów.

- Musimy zagrać konsekwentnie z przodu i uważnie w defensywie, bo Piast ma groźnych ofensywnych zawodników - przestrzega w rozmowie ze szczecin.sport.pl Jakub Bąk. - Kluczowe będzie wykorzystanie okazji, które sobie stworzymy podczas trwania meczu oraz nasza determinacja i koncentracja. U siebie zawsze gra się inaczej niż na wyjeździe, więc to spotkanie może się znacząco różnić od naszej pierwszej konfrontacji. Gliwiczanie są mocni na własnym boisku i udało im się tam już ograć kilka zespołów z czołówki. Nas też będą chcieli pokonać, ale to im się nie uda - bojowo dodaje skrzydłowy Portowców.

Początek poniedziałkowego pojedynku o godzinie 18.00. Sędzią spotkania będzie Paweł Gil z Lublina.