Pogoń bez wiceprezesa i dyrektora sportowego. Grzegorz Smolny odchodzi z klubu

Jak głosi komunikat klubu, Smolny miał zrezygnować ze względów osobistych. Zarząd zaakceptował decyzję.
Decyzja jest zaskakująca. Smolny od 2008 r. był udziałowcem i jednym z wiceprezesów Pogoni, która po erze Antoniego Ptaka odbudowywała się od rozgrywek IV ligi. Smolny zawsze zajmował się stroną sportową, to on pilotował np. transfery w klubie. Tak było także tej zimy - wiceprezes i dyrektor sportowy 'firmował' transfery Michała Janoty, Karola Danielaka czy Jakuba Czerwińskiego.

- Chciałbym podziękować Grzegorzowi za jego trud i pasję, z którymi przez lata realizował się w trudnym zadaniu odbudowy naszego klubu - mówi prezes zarządu Pogoni Szczecin SA Jarosław Mroczek. - Szanujemy jego decyzję. Grzegorz zapisał swoimi decyzjami wiele kart historii klubu i jestem przekonany, że za kilka, a może kilkanaście lat zostanie to właściwie ocenione. Niełatwo jest podnieść klub po ogromnym ciosie i przekonują się o tym inne miasta. Nikomu tego nie życzymy, ale też cieszymy się, że mamy to już za sobą i dziś jesteśmy w ekstraklasie. Wielkie w tym zasługi ma właśnie Grzegorz i chciałbym, żeby kibice o tym pamiętali.

Smolny ulubieńcem kibiców jednak nie był. Fani mieli mu za złe, że np. zbyt pochopnie rozstał się z trenerem Arturem Płatkiem czy ostatniej jesieni z Dariuszem Wdowczykiem.

Sukcesy Smolny ma jednak niezaprzeczalne - awans z IV ligi do ekstraklasy w pięć lat. W pierwszym sezonie po powrocie do elity Pogoń zajęła odległe miejsce, ale utrzymała się wśród najlepszych. W ostatnim zajęła 7. pozycję. Portowcy byli też w finale Pucharu Polski w 2010 r.

Kibice mogą podejrzewać, że wpływ na decyzję Smolnego może mieć inicjatywa Grupy Azoty (dotychczasowy główny sponsor klubu), która chce przejąć Pogoń.

- Nie, zdecydowanie temu zaprzeczam. Rozmowy z Grupą Azoty nie miały żadnego wpływu na decyzję Grzegorza. Decydowały tylko względy osobiste, a o nich mówić nie będę - mówi Mroczek.

Smolny nie będzie sprawował w Pogoni żadnej funkcji, ale pozostanie udziałowcem spółki prowadzącej klub. - Mamy szczerą nadzieję, że jako udziałowiec będzie chciał z nami współpracować w dziele budowania wielkiego piłkarskiego klubu - dodaje prezes Pogoni. - Nowy dyrektor sportowy? Na pewno nie będziemy rozpisywać żadnego konkursu. Musimy teraz sprawę przemyśleć i za kilka tygodni podejmiemy decyzję.