Marcin Robak z Pogoni: Ten remis każdego z nas boli

Odkąd Robak gra w Pogoni (od sierpnia 2013), najwięcej bramek wbił Lechowi. Potwierdził to i w sobotę.
- Może i to jakiś patent. Najważniejsze, że trafiam - zaznaczył Marcin Robak po sobotnim spotkaniu. Trafił na 1:0 i Pogoń do 93. minuty prowadziła. Fatalny błąd w doliczonym czasie gry kosztował ją dwa punkty.

- Ten remis każdego z nas boli. To już był doliczony czas gry i my byliśmy na połowie przeciwnika. Szkoda tych straconych punktów - mówił po meczu. - Lech wcale nie był od nas lepszy. Częściej był przy piłce, ale nie przekładało się to na stuprocentowe sytuacje. Wszystko było pod kontrolą i nikt się nie spodziewał nieszczęścia. Boli...

Z przebiegu spotkania remis można jednak określić wynikiem sprawiedliwym.

- Świetnie się to dla nas ułożyło, ale później za bardzo się cofnęliśmy. Mogliśmy odważniej szukać podwyższenia w kontrach. Lech może się cieszyć, że trochę sprezentowaliśmy im remis - dodał Robak.

W poprzednim sezonie snajper Pogoni strzelił poznańskiej drużynie sześć bramek, w tym - już dwie. Sobotni gol Robaka był najbardziej przypadkowy ze wszystkich. Ricardo Nunes dośrodkował, piłka była trącona przez jednego z poznaniaków i Portowca, a Robak instynktownie ją musnął czołem. I tak wpadła do siatki. Napastnik w specjalny sposób celebrował gola - wiosną spodziewa się dziecka, więc od meczu z Lechem rozpoczął zapowiedź nadchodzącego wydarzenia w rodzinie.

Pogoń z Robakiem walczy o występy w grupie mistrzowskiej, a jeśli się to uda, to czekać ją będzie jeszcze jeden mecz z "Kolejorzem" i kolejna szansa dla napastnika, by raz jeszcze "polubić" Lecha.