Co może dać Takafumi Akahoshi obecnej Pogoni?

Z Japończykiem w składzie wartość szczecińskiego zespołu zdecydowanie rośnie, ale to nie oznacza, że Akahoshi już ma zarezerwowane miejsce w wyjściowej jedenastce.
- Nic za darmo. Przeszłość jest ważna, ale jest za nami. Teraz "Aka" będzie musiał zapracować na wyjściowy skład - ostrzegł trener Jan Kocian.

Japończyk też wie, że obecna Pogoń jest już inna niż ta, z której odchodził ostatniego lata. Odchodził jako jej gwiazda (7 bramek i 13 asyst w sezonie 2013/14), jako jeden z najlepszych piłkarzy ekstraklasy, wybitny - jak na polskie warunki - artysta piłki. Ale pamiętajmy też, że Pogoń opuszczał w momencie, gdy klub zdecydował się też pożegnać Bartosza Ławę (środkowy pomocnik), a w składzie nie było alternatywy dla niego. Jego zadania miały się rozłożyć na innych piłkarzy z formacji ofensywnych, ale to były jedynie życzenia. W rzeczywistości gra Pogoni kulała, wyniki były coraz słabsze i posadą przypłacił to Dariusz Wdowczyk. Kocian późną jesienią mógł jedynie zaufać Takui Murayamie, który odżył właśnie na pozycji rozgrywającego. Ale nawet przyjaciel Akahoshiego nie dawał drużynie takiej jakości, jakiej ekipa potrzebowała.

Nikt nie ryzykuje

Zimą Pogoń dokonała jednak kluczowego transferu. Namówiła Michała Janotę na zmianę Korony Kielce na szczeciński klimat i to 25-latek miał być następcą Akahoshiego. Możliwe, że by nim został, gdyby nie pechowe zimowe przygotowania. Janota długo leczył urazy, w najważniejszych sparingach nie grał i nic dziwnego, że szkoleniowiec nie wystawił go do meczu z Lechem Poznań. Spotkanie w Krakowie też oglądał z ławki.

Mając więc Janotę plus Rafała Murawskiego, który również może być ustawiany za napastnikiem, Pogoń zaskoczyła wypożyczeniem Akahoshiego. - Zwiększy się konkurencja o skład, co ma wyjść wszystkim na dobre - mówią Kocian i Maciej Stolarczyk, dyrektor sportowy Pogoni.

W tym transferze nikt nie ryzykuje. Szkoleniowcy FK Ufa na Akahoshiego nie stawiali, więc wypożyczenie zawodnika to po pierwsze oszczędność, po drugie szansa, że zawodnik odbuduje formę i będzie go można wytransferować. Pogoń wie, na co stać piłkarza, może być pewna, że ten solidnie przepracował okres przygotowawczy i fizycznie jest gotowy do występów, bo umiejętności technicznych nie zapomniał. A dla samego reżysera - powrót do klubu, gdzie prawie wszystkich zna, gdzie był ceniony przez kibiców, jest powrotem do domu. Gdzie miałby łatwiej...

Dużo nowych wariantów

Z Japończykiem portowcy są mocniejszym zespołem, ale jak teraz ustawi piłkarzy Kocian? Nowych wariantów ma naprawdę dużo. Najprostszy i pewnie najlogiczniejszy - Janota z Akahoshim rywalizują o miejsce w środku pomocy, a Murawski, Maksymilian Rogalski i Mateusz Matras w trójkę walczą o dwa miejsca za plecami rozgrywającego.

Możliwy jest też wariant bardziej ofensywny - Akahoshi, Janota i Murawski współpracują w środku, ale wtedy Murawski jest najbliżej stoperów, a wspomaga go Janota. Takimi zadaniami był obarczany w Kielcach, więc nie byłaby to dla niego nowość, a tym samym takie ustawienie jest jak najbardziej realne i w Szczecinie.

- Michał Janota miał problemy z kontuzją i jego początki w Pogoni były trudne. Teraz jest na takim poziomie, że także może wejść na boisko w lidze. Doszedł do tego Akahoshi. Obaj są zawodnikami na pozycję numer 10. O Murayamie też mówiliśmy, że to jest "10", a dał sobie radę na boku. Są to piłkarze inteligentni i nie jest tak, że muszą grać na "10" i nigdzie indziej - zaznaczył w jednej z wypowiedzi Kocian.

I ten sygnał również jest bardzo interesujący, bo Janota to piłkarz lewonożny, a Akahoshi prawonożny. Obaj piłkarze najlepiej czują się w środku, ale mogą zostać wypróbowani bardziej po bokach. Nie blisko linii, ale bliżej siebie, by grać między sobą piłką i utrzymywać ją na połowie przeciwnika, ale również dać na skrzydłach dużo miejsca dla bocznych obrońców. W takim wariancie - Akahoshi z Janotą zastąpiliby Vladimirsa Kamessa i Karola Danielaka, którzy nie zanotowali bardzo dobrego startu w Pogoni, a mieli wzmocnić skrzydła.

Takie ustawienie jest możliwe, ale jednak najmniej prawdopodobne. Wymagałoby sprawdzenia w sparingu, a czasu na dodatkowe gry Pogoń już nie ma.

Ma za to Akahoshiego, a każdy trener marzy o sytuacji, by mieć duży wybór w składzie. Japończyk co prawda oficjalnie jest wypożyczony do końca sezonu (16 spotkań), więc budowanie gry Pogoni wokół tego piłkarza byłoby ryzykowne, to jednak nie można wykluczyć, że latem współpraca zostanie przedłużona.

Pogoń szczegółów porozumienia z FK Ufa nie zdradziła. Możliwe, że zagwarantowała sobie prawo pierwokupu zawodnika. A nawet jeśli nie, to może liczyć, że wkrótce Rosjanie definitywnie skreślą Akahoshiego lub latem zaproponują szczecińskim działaczom inne rozwiązanie.

Takafumi Akahoshi

29 lat. W Japonii reprezentował m.in. dobrze znaną Urawę Red Diamonds, ale nie przebił się tam do składu. Grał w słabszych zespołach. Jesienią 2010 trafił do Metalurgsa Lipawa i w 15 meczach strzelił 6 bramek. Dostał ofertę z Pogoni Artura Płaczka i przyjechał do pierwszoligowej wtedy Pogoni. W 13 meczach - strzelił 3 bramki, zobaczył 1 czerwoną kartkę (w meczu z Flotą).

A później: w sezonie 2011/12 (I liga, awans) - 28 występów, 3 bramki; w sezonie 2012/13 - 27 spotkań, 2 gole; w sezonie 2013/14 - 35 występów i 7 bramek.

Latem został sprzedany za 600 tys. do FK Ufa z ekstraklasy rosyjskiej.