Czesław Michniewicz: Nie będę tolerował takiej gry Pogoni

- Jagiellonia udzieliła nam lekcji futbolu, a my musimy z niej wyciągnąć jak najwięcej wniosków - mówił szkoleniowiec Pogoni Szczecin.
- Zasłużenie przegraliśmy i nie mam zamiaru tłumaczyć tego grą wielu młodych zawodników. Robertowi Obstowi obiecałem występ, doceniając jego pracę na treningach. On i Kamil Wojtkowski nie grali źle, ale takie były założenia taktyczne. Mieliśmy przetrwać bez strat pierwszą połowę, a w przerwie wzmocnić siłę ataku - tłumaczył Czesław Michniewicz.

Szkoleniowiec korektę w składzie dokonał już w 40. minucie, gdy zdjął z boiska Vladimirsa Kamessa. Łotysz zawiódł.

- To moja porażka, bo na treningach Kamess dobrze się prezentował i mocno liczyłem, że jak w końcu wróci do składu, to pokaże, na co go stać. Niestety, spalił się, od pierwszej akcji nic mu nie wychodziło, grał nerwowo. Dominik Kun zagrał dużo lepiej - ocenił Michniewicz. - Po przerwie wprowadziłem Akahoshiego, bo on nie jest gotowy na pełny mecz. Gdyby grał od początku, to musiałby zejść w 60. minucie. Wolałem trzymać go na drugą połowę. Tyle, że za łatwo straciliśmy bramki przed przerwą.

Pogoń nie przypominała zespołu, który w kwietniu pokonał białostocki zespół 2:0 w Szczecinie.

- Jaga była lepsza w każdej formacji. Wtedy wygraliśmy walką i determinacją, dziś ustępowaliśmy w tych elementach. Gry z pierwszej połowy nie akceptuję, nie będę tolerował. Zawsze trzeba pokazywać chęci, walkę. A my pykaliśmy sobie jak na hali: bez kontaktu, bez zaangażowania. Nie mamy na tyle dużego potencjału, by tak sobie grać. W ekstraklasie punkty trzeba sobie wywalczyć. Przykro, że tak się żegnamy z kibicami. Trzeba z tego meczu jak najwięcej wyciągnąć, a zmian w Pogoni musi być naprawdę wiele - podsumował Czesław Michniewicz.