Sport.pl

Czesław Michniewicz z Pogoni: Wymieniliśmy się prezentami z Zagłębiem

Szkoleniowiec Pogoni Szczecin część sparingowego spotkania z Zagłębiem Lubin obserwował z trybun stadionu Amiki Wronki.
Nie była to kara za niegrzeczne zachowanie, ale chęć, by zobaczyć grę swoich podopiecznych z wyższej wysokości.

- Siedząc w cieniu, człowiek tak się nie męczy - zażartował Michniewicz. - Z trybun pewne rzeczy widać inaczej, ale nie mam zastrzeżeń do zaangażowania chłopaków. Mam olbrzymi szacunek dla zawodników, bo było naprawdę gorąco. Mimo to pokazaliśmy kilka akcji, które ćwiczymy na treningach, ale było też wiele błędów, których nie ćwiczymy.

Pogoń prowadziła 1:0 i 2:1, ale po objęciu prowadzenia błyskawicznie nie traciła.

- Dostaliśmy prezent od rywala i sami daliśmy prezent chwilę potem. Żałuję, że najładniejsza akcja meczu nie zakończyła się bramką Karola Danielaka. Było dobre tempo, pomysł i zabrakło jednak precyzyjnego wykończenia - stwierdził szkoleniowiec.

Po raz kolejny (wcześniej w sobotnim sparingu z Pogonią Lębork) Michniewicz postawił w środku obrony na duet nowych zawodników - Jarosława Fojuta i Jakuba Czerwińskiego. Wypadli dobrze.

- Kuba ma obok siebie profesora. Jarek już nieco w życiu widział i troszkę zdobył, a Kuba dopiero się uczy. Ale i Jarek może się czegoś nauczyć od Kuby. Póki co Jarek jest tym liderem formacji defensywnej, a o tym marzyliśmy. Czerwiński jest za to mocno zaangażowany, by stać się jeszcze lepszym piłkarzem i my mu w tym pomożemy - dodał trener Pogoni.