Adam Frączczak z Pogoni: Chowałem nogę

Sędzia Mariusz Złotek znowu był głównym bohaterem meczu Pogoni Szczecin.
Tym razem arbiter ze Stalowej Woli podjął bardzo kontrowersyjną decyzję w 38. minucie. Wskazał wtedy na jedenasty metr, uznając że obrońca Pogoni Szczecin, Adam Frączczak, sfaulował w polu karnym Tomasza Zająca. Zawodnik Korony twierdził, że poczuł mocne uderzenie w kostkę, tymczasem powtórki pokazały, że prawdopodobnie kontaktu w ogóle nie było. Po meczu swoją dezaprobatę z tego powodu wyrażali zarówno Czesław Michniewicz, jak i jego asystent Marcin Węglewski.

Sam zainteresowany nie ma sprecyzowanej opinii i po decyzji Złotka specjalnie nie protestował. - Widziałem powtórki w szatni i naprawdę trudno jest mi powiedzieć, czy był karny. Ogólnie byłem spóźniony. Pierwszą moją myślą był zamiar zrobienia wślizgu, ale szybko zdałem sobie sprawę, że nie złapię piłki, i cofnąłem nogę - na gorąco komentował Frączczak.

28-latek generalnie po meczu był w smutnym nastroju i nie szukał dla siebie i zespołu żadnych usprawiedliwień. - Mam do siebie wiele pretensji. Zagraliśmy słaby mecz. Liczyłem, że będziemy wracać w lepszych nastrojach. Bardziej straciliśmy dwa punkty, a nie zyskaliśmy jeden. Sam po sobie wiem, że słabo dziś to wyglądało. Mieliśmy pełno strat i niedokładności. Często nawet podania były wymuszane. Mimo to i tak pod koniec mogliśmy strzelić bramkę.