Sport.pl

Takafumi Akahoshi z Pogoni: Gdy wypadnie nam kluczowy zawodnik, to pojawia się problem

Takafumi Akahoshi w poprzednich meczach odpowiadał za ofensywną grę Pogoni Szczecin i poprowadził ją do dwóch zwycięstw. W poniedziałek został z konieczności wycofany do roli defensywnego pomocnika i portowcy nie byli w stanie nic strzelić.
Mateusz Kasprzyk: Mecz z Zagłębiem Lubin nie należał do najbardziej atrakcyjnych.

Takafumi Akahoshi: Oczywiście, muszę się z tym zgodzić. Przede wszystkim to było bardzo trudne spotkanie, można powiedzieć, że taki wyrównany mecz walki.

Tym razem nie zagrałeś jako klasyczny rozgrywający, tylko zostałeś wycofany nieco do tyłu. Jak czułeś się na tej pozycji?

- Dla mnie to nie jest jakiś duży problem, ale oczywiście wolę, gdy mam za plecami Rafała Murawskiego i mogę się skupić na kreowaniu gry. Gdy mogę grać bardziej ofensywnie, to korzysta na tym cała drużyna. Jestem wtedy bardziej efektywny.

Trener podkreślał na pomeczowej konferencji, że jednym z głównych problemów był właśnie fakt, że musiał z konieczności przydzielić Ci więcej zadań defensywnych.

- Tak i na mecz z Zagłębiem trzeba spojrzeć z odpowiedniej perspektywy. Cieszymy się, że Pogoń nadal jest niepokonana, i jest to dla nas bardzo istotne, ale z drugiej strony widać też, że jeśli wypadnie nam jakiś kluczowy zawodnik, to zaczyna się robić mały problem. To widać w naszej postawie na boisku.

Faktycznie, nie było komu napędzać akcji, ani środkiem, ani skrzydłami.

- To wszystko jest ze sobą powiązane. Popatrzmy chociażby na przykład Marcina Listkowskiego. Niedawno wskoczył do składu. Najpierw grał w ataku, a teraz został przesunięty na dziesiątkę. To nie jest łatwe, by szybko się tam zaadaptować i żeby wszystko funkcjonowało tak, jak byśmy chcieli. Ja gram tam znacznie częściej i nauczyłem się już współpracować z Łukaszem Zwolińskim. Często już wiem, co będzie chciał zrobić na boisku. Nic od razu nie przychodzi, dlatego musimy pracować nad takimi elementami, ponieważ odpowiednia współpraca na tej pozycji jest nam niezbędna do dobrej gry. Drużyna tego potrzebuje.

Co trzeba więc dołożyć, żeby z Krakowa przywieźć trzy punkty?

- Oczywiście, że chcemy wygrać. Jeśli będziemy tylko remisować, to nawet świadomość bycia niepokonanymi nie będzie powodowała, że poczujemy się zadowoleni i spełnieni. W defensywie gramy bardzo dobrze i teraz pozostaje coś dorzucić w ofensywie. Wierzę, że wtedy będzie znacznie lepiej i wygramy.

Rozmawiał Mateusz Kasprzyk