Sport.pl

Transfery Pogoni Szczecin. Zima ma być gorąca, więc przyjadą nawet Hiszpanie

Do rozpoczęcia okienka transferowego pozostał miesiąc, ale pierwsze ruchy kadrowe w zespole nastąpią znacznie szybciej. Pogoń chce mieć zamkniętą kadrę na rundę wiosenną przed wyjazdem na pierwszy obóz.
Klub pilnie potrzebuje wzmocnień na kilku pozycjach, ale musi także podjąć decyzję co do piłkarzy, którym kończą się wkrótce kontrakty. Z piątki Rafał Murawski, Takuya Murayama, Patryk Małecki, Miłosz Przybecki i Dawid Kudła - nikt jeszcze nie podjął decyzji ("odchodzę" lub "zostaję"). Intensywne rozmowy klub prowadzi z Kudłą. Bramkarz ostatnio usiadł na ławce rezerwowych, ale im szybciej się dogada, tym szybciej będzie miał szansę powalczyć o powrót między słupki.

- Dawid rozmawia z klubem w sprawie przedłużenia umowy i z tego, co mi mówił, to jest już blisko finalizacji - mówi trener Pogoni Szczecin Czesław Michniewicz. - Ostatecznej decyzji jeszcze nie ma, dlatego musimy sprawdzić, czy w przypadku fiaska negocjacji Kudły wystarczy nam sam Słowik czy ewentualnie trzeba się będzie jeszcze rozglądać za kimś innym - tłumaczy przyczyny nagłej zmiany w bramce szkoleniowiec szczecinian.

W ostatnim czasie w mediach pojawiła się jednak masa innych spekulacji. Skaut francuskiego OSC Lille obserwował Jakuba Czerwińskiego, a włoskie media donoszą, że na celowniku Lazio znalazł się Sebastian Rudol. Jeśli dodamy do tego kibicowskie dywagacje na temat przyszłości Murayamy, Małeckiego czy Przybeckiego, robi się nam już niezły kocioł transferowy.

- Staram się nie komentować tego, co się mówi odnośnie do wzmocnień, jak i piłkarzy, którzy mogą odejść. To wprowadza zamieszanie i nerwowość, a tego nie chcemy - mówi trener. Jednocześnie zaprzecza jakoby na którymś z piłkarzy postawił już kreskę albo zaklepał jakiś nowy nabytek. - Po rundzie podsumujemy każdego z nich i wtedy ocenimy, czy ma on szansę pomóc drużynie, czy nie. To, co dzisiaj się mówi, to w większości plotki. To nie jest tak, że nic nie robimy, bo jeździmy i sprawdzamy, ale na razie żadnych konkretów nie ma. A co do zawodników, których pozostanie jest pod znakiem zapytania, to żadnych decyzji nie ma. Każdy z nich może jeszcze sporo wygrać, zarówno dla siebie, jak i dla zespołu. Kadra jest tak nieliczna, że paradoksalnie to bardzo dobra sytuacja dla piłkarzy, którzy muszą jeszcze coś udowodnić - zapewnia.

Jedynym zawodnikiem, o którym Michniewicz chętnie rozmawia w kontekście wzmocnień, jest Adam Nagórski z Vinety Wolin. 24-latek od niedawna trenuje z Dumą Pomorza i zrobił bardzo dobre wrażenie. Trener granatowo-bordowych, co zrozumiałe, nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że napastnik szanse na angaż ma bardzo duże. - Jeśli zostanie, to na pewno szybko wkomponuje się w zespół - zapewnia opiekun portowców.

W gorącym okresie transferowym mogą też pomóc nawiązane niedawno kontakty z hiszpańskim Espanyolem. Katalończycy chętnie wypożyczą Pogoni jednego albo dwóch młodych piłkarzy, tak aby ci mogli ogrywać się na najwyższym ligowym szczeblu. Wkrótce przyjadą na testy.

- Z przedstawicielami Espanyolu spotkałem się dwa razy, w tym raz na miłej kolacji. Przedstawili wstępny projekt współpracy - mówi o szczegółach Czesław Michniewicz. - Było zapytanie z ich strony, kiedy zawodnicy z Hiszpanii mogliby do nas przyjechać na jakiś sprawdzian albo test. Prawdopodobnie nastąpi to jeszcze w tym roku, pomiędzy meczem z Górnikiem Łęczna a Podbeskidziem Bielsko-Biała. To w zasadzie jedyny dogodny termin. Moglibyśmy ich wziąć na obóz do Pogorzelicy, ale mamy mało czasu na przygotowania i nie chcemy go tracić na sprawdzanie.

Jeśli któryś z Hiszpanów pojedzie więc nad Bałtyk, będzie to oznaczać, że zostaje w Pogoni na wiosnę. Michniewicz nie wyklucza jednak, że do Pogorzelicy kogoś na testy zaprosi. - Może być taka sytuacja, że postanowimy komuś się przyjrzeć, ale to będą jednostkowe sytuacje. Nie możemy sobie pozwolić, aby jednocześnie sprawdzać dwóch czy trzech zawodników i jeszcze przygotowywać się do rundy wiosennej - kończy.