Sport.pl

Skrzydłowy Pogoni swoją wartość ma udowodnić na boisku, a nie na... Twitterze

Poniedziałkowy mecz Pogoni Szczecin z Ruchem Chorzów będzie także korespondencyjnym pojedynkiem Adama Gyurcso z Kamilem Mazkiem.
Ten drugi jest skrzydłowym Ruchu Chorzów wypożyczonym na Górny Śląsk z Legii Warszawa. Zimą stołeczny klub podobno również zabiegał o usługi Gyurcso, ale ten ostatecznie trafił do Szczecina. Prezes "Wojskowych", Bogusław Leśnodorski całe zamieszanie skomentował na portalu Twitter. Napisał, że Legia wyżej ceni umiejętności właśnie Kamila Mazka, więc gracz Videotonu nie jest im potrzebny.

Prezes i trener lubią "popisać"

W poniedziałek obydwaj zawodnicy spotkają się na murawie i będzie to dobra okazja do porównania ich umiejętności. W Pogoni nikt nie zamierza jednak dodatkowo "dogrzewać" Gyurcso, informując go o tym co niedawno napisał Bogusław Leśnodorski. Czesław Michniewicz raczej stara się ściągać presję z Węgra.

- Wystarczy, że ja jestem aktywny na Twitterze, Adam niech już sobie tego oszczędzi - żartobliwie komentuje sytuację trener Pogoni. - Nie ma sensu do tego wracać, a prezes Leśnodorski na pewno nie miał wtedy złych zamiarów. Każdy ma prawo do swojej oceny. On wyżej ceni Mazka, a ja Gyurcso i wszystkich swoich zawodników. Nie mam do niego pretensji, wiemy że też lubi "popisać" sobie na Twitterze. Obydwaj mamy więc do tego słabość.

Wkrótce nikt nie będzie miał wątpliwości

Trener Pogoni jest zresztą spokojny, że Gyurcso będzie grał coraz lepiej. Wie nawet gdzie leży przyczyna przeciętnej dyspozycji skrzydłowego po dołączeniu do Pogoni.

- Uczy się polskiej ligi, która jest bardzo kontaktowa. Na Węgrzech grał w systemie 4-3-3, gdzie boki pomocy nie są tak bardzo zaangażowane w defensywę - tłumaczy Michniewicz. - To będzie wyglądało o wiele lepiej, tylko musimy go wdrożyć w nasz system obronny. Sparingi mocno rozbudziły nadzieje, ale rywale byli słabsi, więc nie musiał się tak bardzo angażować się w destrukcję. My o tym wszystkim wiedzieliśmy, ponieważ zaraz po przyjściu mówił o tym on sam i jego menadżer. Adam chce w Polsce poprawić grę w obronie i za pół roku, rok będzie lepszym piłkarzem.

Takiego samego zdania jest jego imiennik oraz vis a vis z drugiego skrzydła, Adam Frączczak.

- Myślę, że z jakiś czas już nikt nie zapyta kto jest lepszy. Czy Mazek, czy Gyurcso, ponieważ odpowiedź będzie jasna - mówi Frączczak. - Ma o co walczyć, ponieważ chce zagrać na EURO 2016. Jeśli forma będzie rosła, to ma duże szanse na wyjazd do Francji.