Sport.pl

Pogoń musi wygrać z Ruchem i pesymizmem

W poniedziałek o godzinie 18:00, Pogoń Szczecin podejmie na własnym boisku Ruch Chorzów. Jesienią Portowcy łatwo wygrali z ?Niebieskimi? 2:0.
To będzie już piąte wiosenne spotkanie dla podopiecznych Czesława Michniewicza. Do tej pory, granatowo-bordowi zgromadzili w nich sześć punktów i trzeba to uznać za przyzwoity dorobek. Po pierwsze, szczecinianie są jedyną niepokonaną drużyną w 2016 roku, a po drugie utrzymują się w ścisłej czołówce i przy korzystnych wiatrach mogą w poniedziałek z powrotem wskoczyć na podium. Mimo to, atmosfera wokół klubu daleka jest od doskonałej. Kibice narzekają przede wszystkim na zachowawczy i defensywny styl drużyny, która swoją grą dostarcza zdawkową ilość emocji.

Nie czas na żałobę

- Wiem, że oczekiwania są duże i my również takie sobie stawiamy - mówi trener Pogoni. - Oddźwięk ze strony kibiców jest jednak taki, że w ostatnich meczach (remisy z Termaliką i Jagiellonią - red.) stała się tragedia. Niektórzy najchętniej opuściliby flagi do połowy masztów i ogłosili żałobę, bo zremisowaliśmy. My nie podchodzimy do tego w ten sposób. Wiemy, że możemy grać znacznie lepiej i tak grać będziemy.

Kibice przed poniedziałkiem mają więc wysokie oczekiwania. Wymęczenie zwycięstwa 1:0 mało kogo zadowoli. Fani chcą zobaczyć wysoką wygraną i ofensywną grę swoich ulubieńców. Michniewicz zapewnia, że wkrótce takiej postawy się doczekają.

- Dojdziemy do tego różnymi sposobami - mówi. - Będziemy dokonywać zmian w składzie oraz korygować ustawienie i taktykę. Ale bardzo ważną kwestią jest też stan muraw na ligowych stadionach. Do tej pory odbyło się sporo błotnych walk w kisielu i choć potrafiły one dostarczyć emocji, to piłki w piłce było tam niewiele. Jak boiska się zazielenią to gra na pewno będzie wyglądała lepiej. U nas w tej chwili ciężko jest nawet trenować, więc nie oczekujemy cudów. Potrzeba jeszcze tygodnia albo dwóch.

Wszyscy do dyspozycji

Trener Pogoni przed poniedziałkowym meczem może być optymistą, ponieważ prawdopodobnie wszyscy zawodnicy będą do jego dyspozycji.

- Z Białegostoku wróciliśmy bez kartek i żadnych urazów - cieszy się Michniewicz. - Ostatnio indywidualnie trenował jeszcze Takafumi Akahoshi, który zmagał się z anginą, ale w poniedziałek powinien być gotowy do gry. To oznacza, że jest z kogo wybierać.

Powrót Japończyka cieszy szczególnie, ponieważ ostatnio Pogoń miała problem z obsadzeniem pozycji rozgrywającego, a to naturalne miejsce na boisku dla 29-latka. Poza tym, to właśnie Akahoshi w pojedynkę rozprawił się z Ruchem w jesiennym meczu pomiędzy tymi drużynami. Strzelił wtedy dwa piękne gole i w trzy kwadranse rozstrzygnął losy meczu.

Sentymenty

Rywale do Szczecinia przyjadą z chęcią rewanżu i na pewno nie oddadzą meczu tak łatwo jak w poprzedniej rundzie. Zespół Waldemara Fornalika prawdopodobnie do końca będzie bowiem walczył o awans do czołowej ósemki i każdy punkt jest dla "Niebieskich" bezcenny. Ostatnio odnieśli dwie porażki z rzędu, ale nie mogą one uśpić czujności szczecinian, ponieważ obie wpadki były bardzo pechowe. Do porażki 0:2 z Legią Warszawa przyczynił się sędzia, a z Cracovią prowadzili już 2:1, aby ostatecznie ulec 2:3. Mecz przy Twardowskiego będzie sentymentalna podróżą dla dwójki zawodników Ruchu - Michała Koja oraz Patryka Lipskiego. Ten pierwszy przywdziewał granatowo-bordowe barwy przez 2,5 roku (odszedł przed sezonem), drugi natomiast w Pogoni nigdy nie zagrał, ale urodził się w Szczecinie i zawsze kibicował klubowi.

- Od najmłodszych lat przychodziłem na Pogoń. Na początku z mamą, chyba w wieku 7 lat - mówi Lipski. - Portowcy odnieśli wtedy największy sukces w historii, bo zdobyli wicemistrzostwo. Za dobrze tego nie pamiętam. Potem byłem niemal na każdym meczu, nawet w IV lidze.

W poniedziałek frekwencja na szczecińskim stadionie prawdopodobnie jednak nie zachwyci. Termin jest niedogodny, a niektórzy kibice nieco naburmuszeni na styl drużyny.

- Wiem, że nie wszyscy są zadowoleni naszych ostatnich poczynań, ale mimo wszystko liczę w poniedziałek na pełne trybuny - apeluje Michniewicz. - Postaramy się zagrać jak najlepiej. Walki i ambicji nam nie brakuje, musimy tylko dołożyć do tego skuteczność.