Sport.pl

Jaka będzie Pogoń trenera Moskala? Kiedy spotka się z piłkarzami?

Przed nowym trenerem Pogoni Kazimierzem Moskalem wielkie wyzwanie: drużyna ma walczyć o najwyższe cele, a swoją grą ściągać tłumy kibiców na stadion przy Twardowskiego.
Wybór Moskala na następcę Czesława Michniewicza wywołał wśród kibiców ożywioną dyskusję. Część fanów jest do nowego trenera nastawiona sceptycznie i na forach internetowych już trwa licytacja, jak długo wytrzyma na wyjątkowo gorącym szczecińskim stołku (Pogoń wymieniła 11 trenerów w ciągu 9 lat). Niektórzy twierdzą, że do kolejnej zmiany może dojść już we wrześniu. Ale jest też grupa, która obdarzyła żywą legendę Wisły Kraków kredytem zaufania i patrzy w przyszłość bardziej optymistycznie.

Stadion znów ma być pełny

Moskal rzucił się na głęboką wodę, ale jest przekonany, że szybko zjedna sobie przychylność fanów. - Każdą decyzję należy przemyśleć, ale nad ofertą z Pogoni nie zastanawiałem się zbyt długo. Była bardzo konkretna - mówi nowy trener. - Jestem świadomy oczekiwań i widzę w drużynie duży potencjał. Wiem, że nie każdy mecz można wygrać, ale musimy swoją postawą na boisku zrobić wszystko, żeby zadowolić nawet najwybredniejszych kibiców. Taki jest mój cel.

W zakończonym niedawno sezonie Pogoń miała dość wstydliwą frekwencją na swoim stadionie (średnio 6835 widzów). To dopiero 10. wynik w lidze, a portowcy prawie do końca grali przecież o brązowe medale i europejskie puchary. Stadion przy Twardowskiego tylko raz zapełnił się do ostatniego miejsca (14 tysięcy z Legią Warszawa). Były też spotkania, podczas których liczba widzów spadała poniżej 5 tys. To nie do zaakceptowania dla władz klubu.

- Pogoń to klub z dużymi tradycjami. W czasach, gdy byłem jeszcze zawodnikiem, szczeciński stadion zawsze był pełny i panowała na nim świetna atmosfera - mówi Moskal. - Dzisiaj obiekt nie należy już do najnowocześniejszych, ale wierzę, że znowu może tu być wysoka frekwencja.

Konieczne wzmocnienia

Aby tak się stało, trzeba wzmocnić zespół. Na razie Pogoń rozstała się ze skrzydłowym Miłoszem Przybeckim, a do drużyny wkrótce dołączy Kamil Drygas. Środkowy pomocnik kontrakt ze szczecińskim klubem podpisał jeszcze zimą, ale musiał wypełnić zobowiązania wobec Zawiszy Bydgoszcz. Na kadrową rewolucję w Pogoni się na zanosi, jednak nikt nie wyobraża sobie, żeby Drygas był jedynym wzmocnieniem.

- Totalnej przebudowy nie będzie, ale to oczywiste, że szukamy nowych zawodników - mówi Moskal. - Szkielet drużyny już jest. Trzeba go uzupełnić kilkoma ogniwami, przede wszystkim w ofensywie. Jeśli chodzi o możliwości finansowe, wiem, że musimy mierzyć siły na zamiary. Ale wierzę w stworzenie dobrego zespołu.

W klubie chcą postawić na jakość, a nie ilość. Na Twardowskiego mają trafić piłkarze, którzy byli obserwowani już od dłuższego czasu przez specjalny komitet transferowy. Skończyły się praktyki, że do zespołu przychodzili nieznani obcokrajowcy polecani przez menedżerów bądź oceniani na podstawie filmów z internetu.

- Czasy, w których nowy trener przychodził do klubu i mówił: "chcę tego i tego zawodnika", bezpowrotnie minęły - mówi prezes Jarosław Mroczek. - Nad transferami pracuje cały sztab ludzi i nigdy nie decyduje o tym jedna osoba. Wyszukiwanie piłkarzy trwa cały sezon. Niektórych kandydatów obserwujemy przez kilka miesięcy.

Obóz i cztery sparingi

W klubie chcieliby "dopiąć" kadrę, zanim zespół rozpocznie okres przygotowawczy. Portowcy przygotowania rozpoczną 13 czerwca.

- Dopiero wtedy po raz pierwszy spotkam się z zawodnikami - mówi Moskal. - Teraz trwają urlopy i każdy chce odpocząć po trudnym sezonie. Od 13 czerwca będzie czas na pierwsze rozmowy i poznawanie się.

Głównym punktem przygotowań będzie dziesięciodniowy obóz w wielkopolskich Wronkach.

- Pierwszy sparing rozegramy jednak w Szczecinie - mówi dyrektor sportowy Maciej Stolarczyk. - Rywala nie zdradzę, bo wciąż jesteśmy na etapie negocjacji. Dwa kolejne mecze odbędą się w trakcie zgrupowania, a ostatni już po jego zakończeniu. W tym wypadku też szykuje się ciekawy rywal. Mamy dwie opcje: ciekawy wyjazd zagraniczny albo mecz u siebie z atrakcyjnym przeciwnikiem.