Sport.pl

Pogoń lepsza od Piasta. Portowcy wygrywają na wyjeździe po raz pierwszy od ośmiu miesięcy!

Piłkarze Pogoni odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu. Po raz drugi w historii wywożą komplet punktów z Gliwic. Pokonali Piasta 2:0.
Trener Kazimierz Moskal w stosunku do wygranego 5:0 meczu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza dokonał w wyjściowej jedenastce tylko jednej i spodziewanej zmiany. Mateusza Lewandowskiego na lewej obronie zastąpił Ricardo Nunes, który przed tygodniem był jednym z bohaterów zespołu. Na ławce mecz w Gliwicach rozpoczął Adam Frączczak, który ma już maskę i mimo złamanego nosa może grać.

Japończyk w końcu trafił

Na Górnym Śląsku w sobotnie popołudnie aura była tropikalna i większość kibiców na stadionie zameldowała się na ostatnią chwilę. Wcześniej cieszyła się słoneczną pogodą na miejscowym rynku.

Na boisku wysoką temperaturę lepiej znieśli portowcy, którzy w pierwszej połowie byli stroną dominującą i zasłużenie prowadzili po pierwszych trzech kwadransach 1:0. Od początku bardzo aktywny był Seiya Kitano, który potrzebował w sobotę trzech szans, aby zdobyć swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie. Japończyk w końcu dopiął jednak swego.

W 25. minucie w polu karnym Piasta zrobiło się spore zamieszanie po dośrodkowaniu Adama Gyurcso. Kitano dopadł do piłki niefortunnie odbitej przez jednego z defensorów gospodarzy i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.

Kudła bezrobotny

Nie licząc okazji nastoletniego napastnika, Jakuba Szmatułę mógł pokonać jeszcze Mateusz Matras, który główkował po dośrodkowaniu Gyurcso. Swoją okazję miał też sam Węgier. W swoim stylu "złamał" do środka i z kilkunastu metrów próbował uderzyć na bramkę rywali.

A Piast? W zasadzie nie istniał. Komentator miejscowego radia skomentował, że Dawid Kudła mógłby rozstawić między słupkami rybackie krzesełko i ze spokojem oglądać boiskowe wydarzenia. W "szesnastce" portowców zagotowało się tylko w 34. minucie po wrzutce z rzutu wolnego. Schodzących do szatni gliwiczan pożegnały głośne gwizdy.

Rywale się obudzili

Podrażniony Piast na drugą połowę wyszedł mocno zmobilizowany i już w pierwszej akcji mógł doprowadzić do wyrównania. Szybką kontrę wyprowadził rezerwowy Martin Bukata i otworzył drogę do bramki Josipowi Barisiciowi. Napastnik składał się do strzału, ale w ostatniej chwili zablokował go Jakub Czerwiński.

Gliwiczanom udało się zepchnąć piłkarzy Moskala do defensywy, ale Pogoń nadal potrafiła odgryźć się groźną sytuacją. W 64. minucie Spas Delev "obsłużył" znakomitym przerzutem Gyrurcso. Węgier wpadł w pole karne i strzałem z ostrego kąta sprawił sporo kłopotów bramkarzowi Piasta. Chwilę potem niewiele pomylił się Matras główkujący po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.

Po 8 miesiącach

Pogoń decydujący cios zadała w doliczonym czasie gry. Kontrę we wzorowy sposób wyprowadził bardzo aktywny Gyurcso. Przebiegł przez pół boiska, zagrał na wolne pole do Kamila Drygasa, a ten bez problemu zdobył swoją trzecią bramkę w tym sezonie. Było 2:0.

Portowcy w pełni zasłużenie wywieźli trzy punkty z Gliwic i wygrali na wyjeździe po raz pierwszy od ośmiu miesięcy i dwóch dni. To już drugie zwycięstwo zawodników Moskala z rzędu. I to bez straty bramki.