Chemik w dobrym stylu wygrywa z Atomem. Pierwszy krok po mistrzostwo zrobiony

Siatkarki Chemika Police udanie zainaugurowały rywalizację w finale zmagań o mistrzostwo Polski. W pierwszym meczu pokonały Atom Trefl Sopot 3:1.
Trofeum zdobędzie ta drużyna, która jako pierwsza wygra trzy spotkania. Policzanki dzięki zajęciu pierwszego miejsca w sezonie zasadniczym posiadają ten atut, że pierwsze dwa mecze mogą rozegrać we własnej hali. We wtorek zrobiły pierwszy krok i zgodnie z planem wygrały 3:1. Jeśli podobny wynik powtórzą także jutro, będą bardzo blisko wywalczenia trzeciego mistrzostwa Polski z rzędu.

Działo się na parkiecie i poza nim

Temperatura spotkania od początku była bardzo wysoka. W pierwszym secie oba zespoły szły punkt za punkt, a nerwy bardzo szybko puściły trenerowi sopocianek, Lorenzemu Micelliemu, który obejrzał żółtą kartkę. Jego zespół do drugiej przerwy technicznej trzymał się jednak bardzo dzielnie. Na tej Chemiczki prowadziły 16:14 i dopiero potem zaczęły uciekać. W dużej mierze za sprawą Madelaynee Montano, która zaczęła siać popłoch pod siatką rywalek. Policzanki pierwszą partię zasłużenie wygrały do 21, ale radość kibiców zmąciła kontuzja Anny Werblińskiej. Uraz gwiazdy Chemika nie okazał się jednak poważny, ponieważ zawodniczka wróciła na parkiet w dalszej części spotkania.

Dobre otwarcie nieco rozruszało siatkarki Chemika, które w drugim secie potrzebowały już znacznie mniej czasu na wypracowanie sobie znacznej przewagi. Już przy stanie 16:7 było jasne, że i ta partia padnie łupem gospodyń. Niespodzianki nie było i podopieczne Jakuba Głuszaka bardzo pewnie wygrały do 13. To był pierwszy tego dnia pokaz siły.

Wpadka i efektowny finisz

Wydawało się więc, że policzanki musza już tylko postawić kropkę nad "i', pieczętując pewne zwycięstwo. W trzecim secie za bardzo się rozluźniły i na finiszu wypuściły wydawało się bezpieczną przewagę. Chemik prowadził już 24:20 i kibice zaczynali świętowanie zwycięstwa. Zawodniczkom Głuszaka przydarzył się jednak nieplanowany przestój, który zakończył się... porażką 26:28.

Siatkarki z Sopotu po meczu chyba żałowały jednak tego jednego wygranego seta. Wpadka tak podrażniła Chemika, że ten w czwartej partii wręcz zdemolował swoje rywalki. Gospodynie zaczęły od prowadzenia 11:1 (!), a całego seta wygrały do 9. To było bardzo mocne przypieczętowanie zwycięstwa i jednocześnie duży cios dla sopocianek przed jutrzejszym meczem numer dwa (też o 18:00).

Chemik Police - PGE Atom Trefl Sopot 2:0 (25:21, 25:13, 26:28, 25:9)

Chemik: Wołosz, Werblińska, Havelkova, Veljković, Gajgał-Anioł, Montano, Zenik (l.) oraz Jagieło.